Wyciek wody na ul. Wielkowiejskiej pojawił się w sobotę. Przy niskiej temperaturze woda która na ulicy tworzyła spore rozlewisko zamarzała tworząc pokrywę lodową na ulicy. W niedzielę mieszkańcy zawiadomili pogotowie wodociągowe. Fachowcy przyjechali i ograniczyli się do zakręcenia zaworu powyżej wycieku. Innych działań nie podjęli tłumacząc, że wymieniony wiosną ub. roku wodociąg jest na gwarancji i awarię powinien usunąć wykonawca. Zakręcony zawór spowodował, że wody pozbawieni zostali mieszkańcy ulicy Wielkowiejskiej od skrzyżowania z ulicą Ceglaną do rynku i większa część domostw zlokalizowanych przy Pl. Ponurego.

W poniedziałek w okolicy wycieku pojawił się wykonawca wodociągu. Młot pneumatyczny rozbił lód i zmarzniętą ziemię. Na powierzchni znów pojawiła się woda. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy mimo przekopania terenu nie natknięto się na uszkodzenie rury. Nie wiadomo skąd ta woda się pojawiła. Nie mogła pochodzić z kanalizacji, gdyż była czysta. Nie była to też woda pochodząca z opadów atmosferycznych, ani z roztopów, a jednak płynęła.
Najprawdopodobniej jest to woda źródlana. W okolicy jest kilka źródeł. Niektóre zostały zasypane podczas budowy drogi i pierwszego wodociągu, który początek miał w studni zbudowanej na dawnym źródle Cystersów. Znajduje się ono w pobliżu ogromnego kamienia spod którego również wypływa woda i strumieniem równolegle do ulicy Wielkowiejskiej płynie do rzeczki Lipianki. Niewykluczone, że podziemnymi kanałami inne bijące źródła odprowadzają wodę w tym samym kierunku złobiąc pod ziemią korytarze. Ingerencja człowieka przy budowie infrastuktury zatrzymała naturalny bieg wody. Przy niskiej temperaturze grunt zamarzł, a woda znalazła sobie ujście w najbardziej dogodnym dla siebie miejscu. Tam, gdzie się wydostawała na powierzchnię unosiła się para wodna. Po kolejnej ingerencji w strukturę ziemi można się spodziewać, że bijące źródło (o ile tam jest?) w niedługim czasie wypełni podziemny krater i woda znów pojawi się na powierzchni.
Ta sytuacja zadaje kłam teorii lansowanej przez niektórych urzędników, że zalewaniu ulicy Wielkowiejskiej winne są odwodnienia działek położonych wzdłuż ulicy. Od kilku tygodni nie było opadów deszczu, a mróz trzyma od kolejnych kilkunastu dni. Skąd zatem czysta woda skoro nie pochodzi z wodociągu? Niełatwy orzech do zgryzienia będzie miał wykonawca remontu ulicy planowanego w tym roku. Jesli woda z podziemnych źródeł nie trafi do wydajnego kanału burzowego, który inwestor musi przewidzieć – można się spodziewać, że wyremontowany odcinek ulicy Wielkowiejskiej będzie co jakiś czas rujnowany w poszkiwaniu rzekomej awarii. /tsz/
A był kiedyś na Wielkowiejskiej wydajny kanał burzowy ? W latach 1975 -1998 sobie nie przypominam ;)