W sprawie drogi Zuzelanka w Parszowie biegnącej od dolnego Parszowa przez las aż do duktu Rataje – Siekierno pisaliśmy kilkakrotnie. Kilkakrotnie też temat drogi wracał pod obrady Rady Miejskiej w Wąchocku. Droga w lesie miała być decyzją radnych przekazana Lasom Państwowym. O takie załatwienie sprawy zwróciło się do burmistrza Nadleśnictwo Skarżysko, które drogi nie posiada w swojej ewidencji, lecz widzi ją na mapach. W przeciwnym wypadku gmina Wąchock powinna zapłacić Lasom za dzierżawę terenów leśnych, które droga zajmuje.
Ostatecznie radni drogę przekazali, ale teraz okazało się, że nie mieli prawa do dysponowania gdyż…
Wojewoda Świętokrzyska uchyliła Uchwałę za naruszenie procedur i obowiązującego prawa, ale przy okazji wyszła na jaw ciekawostka nad którą pogłowią się samorządowcy i prawnicy. Droga leży na terenie Skarbu Państwa, który zarządzany jest przez Lasy Państwowe. Rada Miejska nie może natomiast rozporządzać mieniem, do którego nie ma prawa własności.
Z orzecznictwa sądowego wynika, że pozbawienie kategorii drogi gminnej przez radę gminy może odbyć się tylko wówczas, gdy gmina legitymuje się prawem własności do gruntów po których droga przebiega, a właścicielem gruntu w omawianym przypadku jest Skarb Państwa. Droga przez las z Parszowa do drogi powiatowej Wąchock – Siekierno (przez Rataje,Wykus) jest od kilkunastu tygodni przedmiotem sporu między radnymi w Wąchocku, a nadleśnictwem w Skarżysku. Nadleśnictwo zażądało od gminy Wąchock opłaty 10 lat wstecz za użytkowanie terenów leśnych po których droga biegnie. Tylko, że nie wiadomo teraz czy jest to droga gminna, czy może do gminy należy jedynie bruk na długości kilku kilometrów, a i to nie jest pewne. Może też pojawić się pytanie, czy przypadkiem LP nie żądały czynszu od gminy za drogę, która jest własnością Lasów. W tej sytuacji wysyłanie monitów o należność była bezprawna. Skąd taki paradoks się wziął i kiedy? Być może w czasach PRL-u wygodniej było, by droga leśna była np. remontowana z funduszy gromadzkich. Czy ktoś mógł przewidzieć, że Lasy będą kiedyś bogate i stać je będzie na asfalt w lesie. (patrz droga Wąchock – Lipie przez Bugaj)
Jeśli te publicystyczne przemyślenia okażą się prawidłową interpretacją to okaże się, że trwające kilka miesięcy procedury były stratą czasu. Poniżej przedstawiamy niezwykłą historię leśno-gminnej drogi publicznej.
Podczas sesji RM w lipcu br. radni Wąchocka wysłuchali przedstawiciela LP, ale na przekazanie drogi się nie zgodzili. Największe wątpliwości dotyczyły zasady korzystania z drogi przez mieszkańców gminy.
Droga w lesie jest brukowana, ale w stanie uniemożliwiającym przejazd. Sporadycznie korzystają z niej grzybiarze i turyści. Droga oznakowana jest czerwonym szlakiem rowerowym. W nieznacznym stopniu wykorzystywana jest obecnie przez transport leśny. Jak twierdzą mieszkańcy Parszowa droga została zniszczona przez traki wywożące drzewo. Lasy Państwowe chciałyby ją wyremontować, ale do podjęcia inwestycji potrzebują aktu własności do drogi.
We wrześniu z inicjatywy burmistrza w Nadleśnictwie odbyło się spotkanie kilku radnych z nadleśniczym. Podczas rozmów przekonano radnych, że dalsza zwłoka w procedowaniu uchwały nie ma sensu. Poruszono temat zastępczy, czyli kwestię dojazdu mieszkańców do łąk. Burmistrz triumfował, gdy z map wynikało, że łąki prywatne do spornej drogi nie przylegają. Uczestnicy spotkania zapomnieli, albo nie chcieli wziąć pod rozwagę, że chodzi nie tylko o dojazd do łąk, lecz możliwość powszechnego korzystania z drogi. Po przejęciu drogi Lasy mogą postawić zaporę. Zakaz ruchu po drogach leśnych wynika z Ustawy o lasach. Nadleśniczy zapewnił, że szlabanów nie postawi. Ten nie, ale jego następca może to uczynić w majestacie prawa.
Sytuacja stała się patowa. Biorąc pod uwagę stan finansów gminy, raczej nie ma co marzyć, by samorząd wykonał remont kilkukilometrowego odcinka drogi w lesie. Użytkownicy mogą skarżyć gminę za zniszczone pojazdy. Oddanie drogi może skutkować zamknięciem przejazdu.
Aspekt finansowy znalazł odzwierciedlenie przed sesją radnych w październiku. W materiałach sesyjnych radni znaleźli kopię wezwania do zapłaty wystawionego gminie przez Nadleśnictwo. Przyparci do muru radni, pozbawieni możliwości dalszych negocjacji 28 października br zgodzili się na przekazanie drogi Lasom.
Okazało się, że przygotowana w pośpiechu uchwała zawiera błędy proceduralne. Organ nadzoru, czyli Wojewoda Świętokrzyski stwierdził, że uchwała został podjęta z istotnym naruszeniem prawa. Najpierw należało pozbawić drogę kategorii drogi gminnej, a dopiero w dalszej kolejności zaliczyć ją do innej kategorii. Pozbawiać kategorii Rada nie mogła, gdyż droga nie jest własnością gminy. Pozbawienie i zaliczenie drogi do kategorii nie może się odbyć później niż przed końcem III kwartału. Procedowanie uchwały w październiku było więc niezgodne z przepisami. W doadatku nazwanie drogi „wewnętrzną leśną” również było niewłaściwe, gdyż nie istnieje taka nazwa w kategoriach dróg publicznych. Wojewoda Świętokrzyski zaznaczyła ponadto wadę proceduralną, gdyż przed podejmowaniem decyzji radni powinni mieć opinię Zarządu Powiatu.
Tylko jak to teraz będzie, gdy radni ponownie zajmą się sprawą. Czego ma dotyczyć uchwała? Przekazaniem nawierzchni brukowej Lasom? Bezpłatnie czy odpłatnie? Skoro nie zmiana kategorii drogi miała być przedmiotem obrad to oznacza, że uchwała została źle przygotowana, albo była przygotowana bez potrzeby, gdyż i tak rada o tym nie decyduje. Faktem bezspornym jest unieważnienie Uchwały RM przez wojewodę.I co dalej? I kto zawinił? Nieoficjalnie wiemy, że Lasy mają zabezpieczone środki na przebudowę tej drogi. I niech budują. W końcu droga leży na ich gruntach.
Wygląda na to, że droga leśna będzie mogła mieć status drogi publicznej, mimo że będzie własnością lasów. Jeśli tak się stanie będzie to najlepsze rozwiązanie. /TSz/

Sprawa się rypła!
To ilu mamy radnych samodzielnie myślących?
Wstyd .
Za co oni biorą pieniądze co miesiąc!
Za klepanie pomysłów jednego nieomylnego?
Przecież tam nie zasiadają dzieci, w większości ludzie od lat związani z samorządem.
Czy taki „wiecznie niezadowolony” Szczykutowicz zawsze musi wszystko widzieć a inni nie!
Czy nikomu nie przyszło do głowy sprawdzić stan własności.
kto dopuścił po powstania takiej uchwały bez sprawdzania jej mocy prawnej , chyba prawnik ?
akt własności i opinia starostwa lub jak to ładniej brzmi powiatu – ktoś z wydziału dróg , czyli referat budownictwa ? .
Chyba powinny posypać się głowy a może tak dać to TV ? bo raczej wszytko pójdzie pod dywan .
Śmiech na sali
gdyby jak pisze obywatel niezadowolony szczykutowicz nie buntował radnych byłoby po sprawie już w lipcu, a wtedy droge wzieło by leśnictwo. Przez te jego przemowy ciągnie się wiele ciekawych inicjatyw. Może czas pogonić pana przeszkadzającego,a wtedy zobaczycie że nie jest tak źle. Wszystko dziś wymaga sprawdzania bo panu Sz. nic nie odpowiada. I trzeba czas tracić. Prawda panie Sz?
„W kiepskim świecie kiepskie sprawy, marne życie i zabawy…..” :) tak mi się zdaje, że gdyby nie radny Szczykutowicz to za jakiś czas nie jeden trafiłby przed oblicze temidy. Dobrze, że ktoś pełni rolę recenzenta i robi to uczciwie. Nie sądzę, że kogoś pomawia czy oczernia, pewnikiem miałby już jakiś proces a tak można tylko popłakać jaki niedobry buntownik.
Przecież jego też inni radni mogą recenzować.
Gonić tych co nic nie robią, kto w historii Wąchocka miał tak wspaniały kontakt z ludźmi. To, że innym radnym się to nie podoba i że jest czasami bezkompromisowy wcale mi nie przeszkadza a wręcz utwierdza mnie w przekonaniu, że jest wart zaufania.
Nie zapominajmy rada jest miejscem walki o swoje poglądy , przyszły i obecny wizerunek swojej gminy. A ten widziany oczami Szczykutowicza podoba mi się o wiele bardziej niż innych.
Pan burmistrz niech sie jebnie w łeb albo niech się przeprowadzi do lasu jaskiniowiec tam mu światło nie bedzie potrzebne. Zacofaniec.