-Chyba nigdzie nie obchodzi się tak uroczyście świąt patriotycznych jak tu w Wąchocku. Trwa to cały rok - powiedział burmistrz Jarosław Samela podczas wystąpienia na okolicznościowym koncercie w MGOK. – Zaczynamy już w styczniu obchodząc rocznicę Powstania Styczniowego.
Uroczystości Święta Niepodległości rozpoczęły się w kościele Opactwa Cystersów. Mszę Św celebrował opat Eugeniusz Augustyn wspólnie z przeorem seniorem Aniołem Karsznią. Ojciec opat wygłosił też homilię. Przy ołtarzu wartę pełniły poczty sztandarowe wąchockich organizacji i szkół.
W homili ojciec opat powiedział „Wszystko co widzę, co kocham, co podziwiam - jest częścią Ojczyzny”. – Pytał, czy dziś patriotyzm jest wartością naczelną. Zauważył, że problemem jest dziś zauważenie rzeczy świętych. Na największe świętości w naszej Ojczyźnie jest atak.
Podczas takiego święta jak rocznica Odzyskania Niepodległości pragniemy na nowo zauważyć fundamentalne wartości ważne dla Ojczyzny i nas wszystkich - dodał na zakończenie homilii o.Eugeniusz.

Po zakończeniu nabożeństwa poczty sztandarowe udały się pod obelisk poświęcony mieszkańcom gminy Wąchock, którzy zginęli na frontach w latach 1918-1920. Złożono wiązanki kwiatów i zapalono znicze.
W Miejsko Gminnym Ośrodku Kultury odbyła się część artystyczna programu obchodów Święta Niepodległości w gminie Wąchock.
Tym razem nie była to klasyczna akademia, lecz starannie wyreżyserowany program według scenariusza Marka Samsonowskiego. Program składał się z dwóch części. Podczas pierwszej młodzież recytowała utwory poświęcone Ojczyźnie.
W drugiej części zebrani na widowni wysłuchali
utworów muzycznych przygotowanych przez zespoły działające w MGOK. Grali gitarzyści i perkusiści. Na koniec wystąpił zespół Damy Radę.
Ten sposób organizowania oficjalnych uroczystości miał w założeniu autora pokazać, że z niepodległości powinniśmy się cieszyć, a nie
pozostawać w ciągłej zadumie. Sądząc po brawach jakie artyści zebrali na zakończenie programu można sądzić, że nowa jakość „akademii” przypadła do gustu./tsz/
Wszystko się podobało panu redaktorowi. Niemożliwe. Biletów nie sprzedawali, że nie było się czego dopieprzyć?
hehehe!! Dobre!!:-))