Jak informowaliśmy ok. godz 16 doszło na Pl. Ponurego do zderzenia ciężarówki renault i osobowego VW golfa. W wypadku ucierpiały dwie osoby oraz samochody. Uszkodzony TiR, nie mógł samodzielnie odjechać z miejsca wypadku. Przed godziną 20 na miejsce przybył dźwig i rozpoczął się rozładunek uszkodzonej ciężarówki.
Dwa policyjne radiowozy zamknęły przejazd. Kierowcy pojazdów nadjeżdżających od strony Starachowic byli zdezorientowani. Po krótkim oczekiwaniu i zasięgnięciu „języka” ruszały objazdem przez Marcinków i Mirzec. Natomiast na ulicy Kieleckiej samochody wpadały „w pułapkę”. O zawróceniu nie było mowy. Po upływie kilkanastu minut po zamknięciu drogi kolejka ciężarówek i autobusów sięgała wjazdu do Wielkiej Wsi. Część zawracała, innym przyszło oczekiwać na przejazd do godziny 23.
W korku utknął rejsowy autobus z Łodzi oraz linia międzymiastowa „A”. Zniecierpliwieni kierowcy, którzy zeszli do rynku w Wąchocku próbowali uprosić policję, by umożliwiła im przejazd wokół placu Ponurego. Samochody osobowe skorzystały z podpowiedzi niżej podpisanego i ominęły zator. W ten sposób udało się rozładować korek od strony ulicy Starachowickiej, a potem częściowo z ulicy Kieleckiej. Udało się pokierować tylko samochody osobowe. Z trudem przejechały też dwa autobusy. Trochę to dziwne, że dziennikarz (czy jak kto woli radny miejski) zamiast policji pomagał organizować ludziom objazdy. Do pomocy włączył się również znany w Wąchocku elektryk Andrzej Wójcik. Wspólnie podpowiadali kierowcom jak jechać.
W poprzedniej relacji pisaliśmy, że policja poprawnie regulowała ruchem wahadłowym, ale po przybyciu na miejsce dźwigu policjanci otrzymali polecenie wstrzymania ruchu. Nikt nie przypuszczał, że będzie to trwało ponad 3 godziny. Na domiar złego do czoła blokady dojechał samochód przewożący trzodę. Smród i piski przewożonych zwierząt był okropny.
Przez kilkadziesiąt minut na placu Ponurego panował komunikacyjny paraliż. Zdezorientowani kierowcy w poszukiwaniu objazdu wjeżdżali w ulicę Wielkowiejską, blokowali plac, jeździli pod „prąd”.
Niejednokrotnie w mediach daje się usłyszeć informację, że gdzieś na trasie wydarzył się wypadek. Informacji niemal zawsze towarzyszy stwierdzenie, że policja wyznaczyła objazdy. Jeden z kierowców mówił, że dzwonił na 997. Usłyszał, że od organizowania objazdów są zarządy dróg. Kierowca ze Śląska powiedział, że ma pecha do Wąchocka. Poprzednio załapał się na zator z powodu powodzi, ale wówczas jak stwierdził objazdy były wyznaczone.
Tomasz Szczykutowicz
komentarz: To nie pierwsza sytuacja, gdy służby policyjne ograniczają się jedynie do zatrzymania ruchu. Policjanci nie wskazują kierunku objazdu, a jedynie ustawiają radiowóz w poprzek drogi i błyskają „kogutami”. Zatrzymanie ruchu powinno mieć miejsce już w Parszowie. W kierunku Wąchocka można było puścić samochody osobowe. W Wąchocku wystarczyło kierować ruch w kierunku Marcinkowa i dalej na Skarżysko. Obeszłoby się bez nerwów, straconego czasu wielu ludzi. Po pasażerów autobusów z Łodzi, Krakowa i Kielc do Wąchocka przyjeżdżali znajomi i odbierali ich pod pomnikiem Ponurego. Ot ponura jest nasza rzeczywistość, a tak niewiele potrzeba. Włączyć myślenie./tsz/

Jeżeli już mówimy o smrodzie i piskach to BYŁY, a nie był. A po drugie wydaje mi się, że ktoś kto przed rozpoczęciem kariery dziennikarskiej studiował na Akademii Rolniczej, może lepiej opisałby ten stres jaki przeżywały zwierzęta, a nie komunikacyjny paraliż.
zajmij się czymś pożytecznym a nie oczernianiem służb mundurowych co ci najlepiej wychodzi.
Ja tu nigdzie nie widzę oczerniania służb. Napisał człowiek, że był zator i pewnie chciałby, by następnym razem przemysleć organizację ruchu. To akurat dobrze zrobił.
Służby mundurowe mają przede wszystkim zabezpieczać miejsce zdarzenia drogowego a nie ustalać objazdy. Mogą tylko sugerować objazd, od objazdów są drogowcy. Mieścina Wąchock jest w takim miejscu, że jest to utrudnione, jak powstanie ” obwodnica ” to nie będzie problemu. Pan ” radny – dziennikarz ” niech się zajmie sprawami dotyczącymi miasta a pisanie zostawi profesjonalistom .
od radnego-dziennikarza: Wtrącę się do Panów dyskusji. Właśnie zająłem się sprawą dotyczącą miasta i jako profesjonalista opisałem to co widziałem na własne oczy. Policja jest od tego, by wskazać drogę objazdu, a nie siedzieć w zamkniętym radiowozie i udawać że nic się nie dzieje. Nie będę przytaczać tekstów rzucanych przez uchyloną szybę po mojej interwencji. Zamknąć drogę z powodu utrudnień można na 20-30 minut, a nie na 3 godziny. Według mnie wystarczyło tylko odrobinę dobrej woli i przepuścić pod okiem policji te samochody, z tego co widziałem lepiej było postawić radiowóz w takim miejscu, by nikt nie przejechał. To co robiłem wieczorem, a później opisałem, to jest właśnie pozyteczna rzecz jaką robię dla ludzi. Domyślam się, że pan autor „ko” rozpocznie polowanie na radnego=dziennikarza. Być może radny nie zapnie pasów,albo zatrzyma się 14 metrów (zamiast 15) od skrzyżowania. Zapraszam do wzmożonych, rutynowych kontroli. Mam nadzieję, że Komenda Główna na temat publikacji i sytuacji będzie miała odmienne zdanie niż prowincjonalny funkcjonariusz. Pozdrawiam autora wpisów.
Najlepiej to niech nikt nie waży się pokazywać złych stron służb mundurowych, bo są oni tak nieskazitelni w działaniach że jakakolwiek krytyka może ich tylko rozdrażnić. Akurat obserwowałem ten haos. Widziałem radiowozy które tylko zablokowały przejazd i widziałem też pana Szczykutowicza, który pokazywał kierowcom drogę. Dzięki niemu kilkadziesiąt kierowców uwolniło się z tego korku.