W najbliższy weekend w Wąchocku odbędzie się doroczna impreza Krajowy Turniej Sołtysów, który towarzyszy Zjazdowi Sołtysów Ziemi Kieleckiej. Podczas sztandarowej imprezy promującej Wąchock nie będzie sołtysa Wąchocka. Stanisław Rożmiej ikona Wąchocka zrezygnował z funkcji.
- Rezygnację złożyłem na ręce prezesa TPW dokładnie 4 kwietnia. N
iemal na 3 miesiące przed turniejem – powiedział Kronice Stanisław Rożmiej – był czas na wybranie nowego sołtysa honorowego Wąchocka. To nie jest tak, że w ostatniej chwili wycofałem się z reprezentowania naszego miasteczka na turnieju.
(na zdjęciu obok ze Stefanem Grzybem – klikonem Lublina.)
Media poinformowały o rezygnacji sugerując, że Rożmiej postawił organizatorów „pod ścianą”.
Honorowy Sołtys Wąchocka to postać można powiedzieć artystyczna, wymyślona przez Towarzystwo Przyjaciół Wąchocka w 1994 roku. Wąchock odzyskał prawa miejskie i tym samym przestał istnieć jako sołectwo. Radę Sołecką zastąpiły Zarządy Osiedli. TPW wymyśliło więc sołtysa honorowego. Od 2006 roku funkcję sołtysa pełnił Stanisław Rożmiej. W nic nie znaczącą formalnie postać Stanisław Rożmiej wniósł wiele innowacji. Wystarał się o strój chłopa świętokrzyskiego, założył kapelusz, zaczął pielęgnować wąsy. Nic dziwnego, że w krótkim czasie stał się postacią zauważoną przez media. Nie było dziennikarza telewizji, radia czy prasy, który będąc w Wąchocku nie chciał poprosić sołtysa Rożmieja o komentarz.
Ostatnio jednak władze miasta jakby przestały dostrzegać w honorowym sołtysie dobrego elementu promocyjnego miasta. Stanisław Rożmiej nie ukrywa, iż miał wrażenie że przestaje być potrzebny do promocji. Postać sołtysa kreował sam od stroju począwszy na spotkaniach kończąc.
W ubiegłym roku podczas turnieju sołtysów został wręcz zignorowany przez organizatorów. Ze sceny padło zdanie, że sołtys jest niedysponowany i nie pokaże się publiczności. Zdumiony Rożmiej słuchał tych słów siedząc na widowni wśród sołtysów którzy przybyli na turniej!
W ostatnim czasie zauważył, że miasto ma inne pomysły na promocję. Wąchock będzie się dobrze promował bezemnie – poinformował dziennikarza Echa Dnia, a ten zauważył że zdanie wypowiedział ze znaczącym uśmiechem.
Temat rezygnacji Stanisława Rożmieja poruszany był podczas spotkania radnych Rady Miejskiej w Wąchocku. Interesowała się tym również Komisja Promocji i Rozwoju. Sugerowano spotkanie burmistrza z sołtysem, by wypracować pole do dalszego współdziałania. Wiadomo, że do takiego spotkania nie doszło.
Radny Sylwester Rudzki powiedział, że Zjazd Sołtysów w Wąchocku bez sołtysa Wąchocka to jak wesele bez pana młodego.
- Trudno, będzie bez pana młodego - odpowiedział burmistrz Jarosław Samela.
Komentarz Kroniki:
Oczywiście każdy ma prawo do decydowania o swoim życiu. Stanisław Rożmiej twierdzi, że jego czas sołtysa się skończył. Powody decyzji mogą pozostać jedynie w domysłach. Towarzystwo Przyjaciół Wąchocku zorganizuje zapewne nowy konkurs (bo przecież nie wybór) na nowego sołtysa honorowego. Zapewne będzie mu trudno dorównać w wykreowaniu postaci podobnej do Rożmieja, ale Kronika ma nadzieję że po weselu bez pana młodego uda się jeszcze przekonać Stanisława , by ponownie stanął na ślubnym kobiercu z Panną Promocją Wąchocka./tsz/

Nasze środowisko, a raczej ,,wybrańcy” wodzący rej w mieście- od lat praktykują tę samą zasadę: ,,nic bez nas”, ale tych, którzy w jakiś sposób próbują coś zrobić ,,od serca” – lekceważy się i szybko o nich zapomina. Odczułam to na własnej skórze, gdy jako instruktor w MGOK przygotowałam kilka imprez z KGW, w tym spektakl ,,Postrzyżyny u Piasta”, na którym zakończyłam działalność, bo finał występu był taki, że w prasie ukazał się artykuł o zasługach Pani J.K.[zacnej, szacownej,mądrej i zasłużonej- to przyznaję!], której przypisano cały spektakl, a potem ukradkiem , bez informowania mnie jako autorki scenariusza i reżysera, wyjechali rajcy do Zakopanego razem ze wspomnianą Panią i grupą aktorów-amatorów, gdzie spektakl zdobył I miejsce. I co mi zostało?. Niesmak, gorycz oszustwa i żal, że nikt z wykształconych skądinąd osób, nie zdementował oszustwa, nie przeprosił do dziś.Dlatego zrezygnowałam z dalszej pracy w tym gronie. Scenariusz zachowałam, wszak to owoc kilkumiesięcznej pracy. Nie dziwię się zatem Honorowemu Sołtysowi i popieram decyzję: lepiej odejść z honorem niż narażać się na dalsze lekceważenie. Dziękuję Panu Stanisławowi, że godnie reprezentował nasze środowisko w różnych miejscach i okolicznościach,poważnie i z humorem,zależnie od sytuacji, ponadto inwestował w swój wizerunek bez oglądania się na sponsoring. PANOWIE, SZANUJCIE SPOŁECZNIKÓW! Albo promujcie się sami!