O planowanych redukcjach etatów w Zespole Placówek Oświatowych głośno jest od kilku dni. Wieść gminna niosła, że z pracą w Wąchocku pożegna się nauczycielka nauczania początkowego. Teraz okazało się, że wypowiedzenia otrzymało kolejnych dwoje nauczycieli, matematyczka i anglistka.
Pierwsi zareagowali rodzice klasy I. Przed 10 dniami nieoficjalnie dowiedzieli się, że w następnym roku szkolnym nastąpi połączenie dwóch klas II. W klasie A uczy się 15 dzieci, w klasie B 14. Szkoła postanowiła połączyć dwie klasy w jedną. W związku z tym jedna z wychowawczyń straci pracę w ZPO w Wąchocku. W zamian zaproponowano jej naucznie w przedszkolu w Parszowie. Zaniepokojeni „tłokiem” rodzice spotkali się z burmistrzem Jarosławem Samelą i zostawili mu pismo z pytaniem, czy decyzja jest ostateczna. Poprosili o uzasadnienie. Ich niepokój wzbudzają efekty edukacyjne jakie dzieci osiągną w większej grupie. Dopatrywano się decyzji z przyczyn politycznych. Wychowawczyni jednej z klas w ubiegłej kadencji samorządu była radną i nie poparła panującego układu władzy samorządowej. Startowała bez efektu na radną z ugrupowania PiS.
Dyrekcja szkoły jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy nie widzi żadnego związku z polityką lokalną. Zdaniem szkoły nauczycielka nie wykazuje dobrych wyników.
- aktualizacja: Już po obublikowaniu artykułu dyrektor Dorota Janas poprosiła o sprostowanie zdania o wynikach nauczania. Mimo iż informację Kronika opatrzyła słowem nieoficjalnie to jednak prawdziwym kryterium był krótki staż pracy nauczycielki. - powiedziała D.Janas i dodała, że ubolewa, że dzieci jest coraz mniej i wiąże się to ze zmniejszaniem etatów w szkołach.
Tymczasem redukcje są koniecznie. Tej pani nie wyrzuca się na bruk. W wyniku porozumienia między dyrekcjami szkół może ona pracować w Parszowie.
Rodziców polityka i ekonomia nie interesuje. Chcą, by ich dzieci zakończyły edukację początkową w szkole podstawowej w dotychczasowym podziale na dwie grupy. To tylko 2 lata szkolne.
Tymczasem stworzona sytuacja dotyczyć będzie kolejnych kilku lat nauki, aż do klasy 6. Można wnioskować, że w kolejnych latach w klasach 4, 5, 6, trzeba będzie likwidować kolejne etaty, gdyż nie będzie jednej grupy z rocznika. Za 4 lata problem pojawi się w gimnazjum.
W ostatniej chwili okazało się, że likwidacja jednej z klas to jeszcze nie koniec problemów dla kadry nauczycielskiej. Wypowiedzenia otrzymały dwie kolejne nauczycielki. Pracę traci od września matematyczka i anglistka. Obie nauczycielki nie kryją zaskocznia decyzją dyrekcji szkoły. Jedna z nich właśnie wróciła z urlopu macierzyńskiego.
Dyrekcja szkoły obserwując liczbę przedszkolaków wie, że w najbliższych latach dzieci rozpoczynających naukę w Wąchocku będzie coraz mniej. Przyczynia się do tego wyludnianie Wąchocka. Młodych ludzi (prokreacyjnych) jest coraz mniej. U starszych dzieci się nie rodzą. Władze gminne nie prowadzą żadnych działań zachęcających do osiedlania się w Wąchocku. Powstają pojedyncze domy zamieszkiwane przez ludzi w różnym wieku. Nie jest tajemnicą, że zasiedlane Rataje mieszkańcami Starachowic nie poprawia sytuacji. Rodzice wolą dowozić swoje dzieci do starachowickich szkół.
Obecnie trwają rozpaczliwe rozmowy nt. czy można jeszcze zatrzymać redukcję etatów. Organ prowadzący jakim jest gmina ma z pewnością możliwości przyjrzenia się tematowi, ale czy zrobi coś w tej sprawie, czy też odpowiedzialność za politykę kadrową sceduje na poszczególnych dyrektorów placówek oświatowych? Ci stojąc w sytuacji bez wyjścia? (czytaj braku przyzwolenia władz) nadal będą musieli wykonywać „wyroki” przy pomocy listów poleconych do zwalnianych nauczycieli./tsz/
Wnioskuję, że to nie byli nauczyciele mianowani ??
z wielkiego dobrobytu jaki jest w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci ( państwo/rząd/władze zachęcają do rodzenia dzieci a w rzeczywistości likwiduje wszelkie ulgi prorodzinne jakie tylko się da) dodatkowo sytuacja ekonomiczna jest tragiczna – czy z tego będzie przyrost naturalny? ( pytanie retoryczne)
co do Wąchocka tak jest w całej PL niestety dzieci jest co raz mniej więc albo trzeba konsolidować szkoły w większe placówki albo utrzymać szkoły przy redukcji etatów i liczyć na cud że dzieci przybędzie….
co do samych nauczycieli i nie tylko sprawa po części powinna zostać uregulowana porządną ustawą nie bublem ( masz wiek emerytalny idziesz na emeryturę a nie blokować miejscówki młodym ).
cóż Polska to piękny kraj rządzony przez chorych ludzi i chory układ…wykonywany w imię chorej EKONOMII
Dodam że w gminie mamy zastępce burmistrza ,zastepce zastępcy itp po co w gmninie tyle niepotrzebnych etatów a jak potrzeba nawet pomóc nie umieja a w szkole sie obcina premie sobie powinni obciąć jak im nie wstyd…
kwintesencja patologii doboru pracowników „….to jednak prawdziwym kryterium był krótki staż pracy nauczycielki”
a to trzeba tak rozumieć lepszy stary z długoletnim stażem niekoniecznie z wynikami niż młody z małym doświadczeniem ale być może z wynikami.
Moje zdanie jest takie, że biorąc pod uwagę znajomość języka angielskiego przez tą Panią, to jednak lepiej, żeby dzieci uczył ktoś inny;/
jaka moze byc jakosc nauczania w grupie 14-to i 28-osmio osobowej…? czy dyrektorka ma jakas wyobraznie…???? w pierwszym rzedzie to ona jest do odstrzalu, ale przeciez sama sie nie zwolni….kryteria jakimi kieruje sie ta pani sa chore, ale moze wykonuje tylko polecenia miejscowego burmistrza…??? wszysko ‘dla dobra’ naszych dzieci….