Jeszcze przed świętami ukazał się nowy numer informatora społeczno – kulturalnego „WźCHOCK da się lubić”. Czasopismo finansowane jest ze środków przeznaczonych na promocję. Czytelników kosztuje 3 zł, to o złotówkę więcej niż poprzednie wydanie.
Nie jest wiadome, która to już edycja informatora, gdyż podobnie jak poprzednio tak i tym razem wydawca nie podał bieżącej numeracji. Poprzednio, czyli w listopadzie ub. r było to zrozumiałe, gdyż „WźCHOCK da się lubić” był w pośpiechu przygotowaną laurką dla władzy z okazji nadchodzących wyborów samorządowych.
Najnowsze wydanie zaskakuje przyzwoitym poziomem i na szczęście nie zawiera elementów kampanii wyborczej.
Szczególnie zwracają uwagę dwa teksty: Czerwony piaskowiec wąchocki autorstwa Mariana Susfała opowiadający o mało znanej historii pomnika F. Chopina w warszawskich łazienkach. Autor opisuje, że rzeźba kompozytora spoczywa na cokole zbudowanym z czerwonego piaskowca pochodzącego z kamieniołomu w Wąchocku.
Drugi tekst to historia opowiedziana piórem Kazimierza Winiarczyka dotycząca działalności społecznej ks. Edwarda Chrzanowskiego. Ta ciekawa postać wpisała się w historię Wąchocka i niewątpliwie zasługuje na więcej niż wzmianki. Z artykułu K. Winiarczyka czytelnik może wyciągnąć tylko jeden wniosek. Zasługi jakie położył dla miasta ksiądz kanonik Chrzanowski są przeogromne. Jego życie w Wąchocku poświęcone było ludziom w nim mieszkającym, a przypomnijmy, że jego działalność przypadała na lata międzywojennej biedy i upadku polskiej wsi. W przygotowanie tekstu Kazimierz Winiarczyk włożył dużo serca i pracy i chwała mu za to.
Informator zmienił skład zespołu redakcyjnego, który z jednoosobowego (Marian Susfał) przerodził się w zespół kilkuosobowy. Redaktor naczelny Susfał mimo tego rozszerzenia zespołu i tak zdominował numer, ze szkodą dla jego rozmaitości stylistycznej. Większość tekstów jest autorstwa samego Naczelnego.
Przy tej okazji mała fachowa uwaga dla Naczelnego i jednocześnią Autora wywiadu z nowym przeorem klasztoru Cystersów . Chodzi o odmianę nazwiska. Jak to brzmi? cyt: Rozmowa z O. Wincentym Polek – nowym przeorem.
- Z Wincentym Polkiem była to rozmowa. Z Polkiem! Skoro autor ma kłopot z odmianą nazwisk lub miał wątpliwości, to trzeba było dać nadtytuł: Wincenty Polek – nowy przeor – nasza rozmowa.
Jest też taki redaktorski zwyczaj, że jak się publikuje wywiad to warto go zilustrować zdjęciem bohatera wywiadu. Zdjęć w numerze jest dużo, a przy tym tekście brak.
Trafił się też w informatorzą rodzynek, który szczególnie zainteresowała Kronikę. Felieton (chyba to jest felieton) autorstwa Sebastiana Staniszewskiego. Kronika wspomina o tym tekście nie bez kozery, gdyż miała zaszczyt znaleźć się w analizie rynku medialnego w gminie Wąchock. Obserwacji i analizy dokonał Staniszewski i zawarł w artykule pt. Komunikacja sopłeczna (pisownia tytułu oryginalna!)* – Jaka może być w naszej gminie.
Poruszony przez przedstawiciela władzy w urzędzie temat jest bardzo istotny. Długie lata minionej i części obecnej kadencji był przemilczany. Objawiało się to w w skromnych na tym polu działaniach ze strony UMiG w Wąchocku. Odpowiedzią na tę nijakość, było powstanie chociażby prywatnej gazety internetowej wachock.info Kronika Wąchocka.
Wspomina o tym autor w dziwnie dobranym sformułowaniu (…) wśród stron prywatnych – (internetowych przyp. T.Sz) - pozytywnym ewenementem jest witryna www.wachock.info gdzie możemy podziwiać kunszt twórcy godny wręcz prawdziwej gazety internetowej. (sic!)
Kronika oczywiście jest wdzięczna za dostrzeżenie, ale pozwoli sobie zauważyć, że jest prawdziwą gazetą internetową, a redagowanie określone jako „kunszt twórcy” traktują jako osobliwe uznanie autora-wiceburmistrza dla wachock.info.
Kronikę najbardziej w tym tekście zainteresowało swoiste oświadczenią wiceburmistrza. cyt: aktualnie gmina Wąchocka zawarła umowę z wydawcą Echa Dnia gdzie raz w miesiącu pojawia się informacja o szeroko pojętym charakterze promocyjnym, oraz z wydawcą Gazety Starachowickiej na łamach której urząd 2 razy w miesiącu przekazuje istotne informacje skierowane do mieszkańców gminy.
Nie sposób nie skomentować tych decyzji o wyborze i sposobie współpracy z mediami, ale do tematu wrócimy w oddzielnej publikacji
/T.Sz/
* literówki są częste wszędzie. Kronika też nimi grzeszy, ale… NIE W TYTUŁACH!