



Ground ZERO. Jeszcze 10 lat temu w tym miejscu w niebo wznosiły się dwie wieże. Widać je na wielu fotografiach, które spotkać można u ulicznych handlarzy. Word Trade Center, robi wrażenie także dziś. W miejscu gdzie one stały nie wiele da się zobaczyć. Teren ogrodzony jest gęstą siatką, przez którą nic nie widać. Gdzieniegdzie turyści wydarli dziury, przez które można włożyć obiektyw aparatu. Ze środka słchać odgłosy budowy. Najprawdopodobniej powstaje tu nowy symbol Ameryki.
(Mój pobyt w Grand Zero ma olbrzymie znaczenie. Jesienią 2001 r wybierałem się do USA. 11 września wszystko stało się inne. ÂŚwiat XX wieku stał się inny. W Lublinie na centralnym placu pod Pocztą Główną złożyłem swój własny hołd tej tragedii. Wrócę do tego tematu we wrześniu 2011 roku)
Strefa Zero do dziś ekscytuje, powoduje drżenie. Wokół kłębi się masa turystów. Po twarzach widać, że wielu pochodzi z Japonii. Każdy próbuje zrobić zdjęcie tego symbolicznego miejsca.
Nasz przewodnik ks. Marek Król, prowadzi nas do portu gdzie odpływają statki do Statuły Wolności. Widać ją z naszego brzegu. Wyprawa do statuły to kilka godzin, a my mamy tyle samo czasu na zwiedzenie Manhattanu. Odwiedzamy jedynie park – pomnik poświęcony amerykańskim ofiarom wojen jakie USA prowadzi na świecie. Na ogromnych tablicach wyryto tysiące nazwisk.

Ruszamy w kierunku północnym Manhattanu. Przed nami kilka kilometrów wędrówki wzdłuż głównej ulicy Broadway i 5 Alei.



