Pogoda w New Jersey nie jest najlepsza. W nocy były obfite opady mokrego śniegu. Uniemożliwiło to realizację planów. Nasz przewodnik panicznie boi się jazdy po opadach śniegu. Na szczęście wczoraj wyszło słońce i moglismy się udać do Pensylwanii. Celem podróży była tzw Amerykańska Częstochowa.
Historia tego miejsca zaczyna się w 1953 r. Paulin o. Michał Zembrzuski zakupił farmę w Doylestown. W upatrzonej wcześniej stodole zamierzał wybudować kaplicę a w pobliżu nowy klasztor, a później kościół. Uroczyste poświęcenie przebudowanej stodoły odbyło się w 1955 roku. Przed 1966 rokiem powstała idea wybudowania świątyni Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Pokoju. W ten sposób Polonia Amerykańska miałby uczcić 1000 lecie chrztu Polski. Poświęcenie świątyni odbyło się 16 X 1966 roku w obecności abpa Jana Króla z Filadelfii i prezydenta USA Lyndona Johnsona.
Swiątynia zbudowana jest w nowoczesnym stylu. Węwnątrz znajduje się jednonawowa kaplica, z witrażami przedstawiającymi historię Polski i USA.
W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej wkomponowany w rzeźbę przedstawiającą Trójcę ÂŚwiętą.
W dolnym kościele znajduje się kopia obrazu MAtki Bożej Częstochowskiej. Wystrój ołtarza i dolnej kaplicy do złudzenia przypomina oryginał w Częstochowie. Obraz podobnie jak na Jasnej Górze jest zasłaniany i odsłaniany.
W klasztorze Paulinów w Amerykańskiej Częstochowie przebywa obecnie 11 zakonników których przełożonym jest o. Tadeusz Licińczyk.
Gdy o. opat Eugeniusz wszedł na furtę klasztoru spotkał tam przeora Tadeusza, który bacznie się mu przyglądał i nagle stwierdził. Ja ciebie znam człowieku. Kilka lat temu w Krzeszowie razem odprawiliśmy Mszę ÂŚw ślubną mojej bratanicy. Obaj duchowni powspominali znajomych w Polsce.
Kolejną niespodzianką było spotkanie z byłą wąchocczanką Renatą Bzinkowską, która wraz z dziećmi przyjechała do sanktuarium, by choć na chwilę spotkać się z rodakami.
Ojciec opat na swojej drodze spotyka wiele niespodzianek. Kilka godzin w cześniej w Filadelfii odwiedzał jeden z amerykańskich kościołów. W kruchcie kosćioła spotkał księdza, która określił się jako administrator parafii. Pochodził z diecezji tarnowskiej, z sąsiedniej wsi opata Eugeniusza. Duchowni nie znali się wcześniej, ale okazało się że mają mnóstwo wspólnych znajomych. Opat wąchocki zostawił księdzu materiały dotyczące klasztoru prosząc o rozpropagowanie idei pomocy dla opactwa wśród amerykańskiej Polonii. Proboszcz obiecał spełnić to życzenie.
Jak zwykle podczas wyjazdu powstało wielą pamiątkowych zdjęć z tej podróży.










Moim zdaniem, to nie są przypadkowe spotkania. To Bóg prowadzi do znanych i nieznanych, ale swoich – Polaków.,,Chociażbym kroczył przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” – mówi psalmista. Radość i nadzieja niech Was, podróżników nigdy nie opuszcza!
Dziekujemy pieknie juz z Florydy.