Po raz pierwszy w swojej karierze jako dziennikarz znalazłem się w sytuacji, gdy przygotowaną publikację poświęcam samemu sobie. Wczorajszego wieczora rozważałem różne sytuacje. Zdawałem sobie sprawę, że Czytelnicy Kroniki czekają na informację o wynikach wyborów uzupełniających do Rady Miejskiej. Zdawałem sobie również sprawę, że bez względu na wynik wyborów, których byłem uczestnikiem jako kandydat na radnego bedę musiał podać informację o wyborach. Nie bałem się tego. Miałem w „głowie” przygotowaną taką mniej więcej informację: że dziś odbyły się wybory, że wygrała je taka i taka osoba. Poukładałem sobie tekst i jego konstrukcję. Kołatało się pytanie czy potrafię umiescić swoje nazwisko w grupie kandydatów z gorszymi wynikami? Jak odnieść się do zwycięzcy? Od kilku tygodni relacjonuję przecież wybory na sołtysów w gminie Wąchock.
Rzeczywistość mnie zaskoczyła. To mój wynik był najlepszy. I jak mam to napisać?
O wyniku zadecydowali mieszkańcy Osiedla, którzy w liczbie 451 osób przyszłi głosować, by wybrać jednego radnego.
W informacji, którą tu zamieszczam najważniejsi są Wyborcy. Sprawiliście mi Państwo nie tylko radość z mojego sukcesu, ale z sukcesu Państwa. Jestem przekonany, żą zaufanie dla mnie okazane w minionych wyborach nie będzie zniweczone. Odwiedzając Wasze domy, by poprosić o udział w wyborach spotkałem się z wieloma oznakami Państwa sympatii. Dzięki tej wędrówce poznałem nasze osiedle bardzo dokładnie. Zauważyłem jak żyjecie i jak ten nasz Wąchock wygląda. Zdaję sobie sprawę, że jeden radny nie zbuduje, ani nie odbudują Wąchocka. Wierzę jednak w to, że skoro wybrali Państwo wcześniej burmistrza i kilkunastu radnych to przecież dlatego, by oni jako władza samorządowa Wam pomagali.
Czuję się zaszczycony, że dzięki Waszym głosom zostałem jednym z nich. Czuję się zaszczycony, że zdecydowanym poparciem docenili Państwo moją dotychczasową aktywność. Przychodzę nie po to, by zająć kolejny stołek, ale tak jak napisałem w swoich materiałach w kampanii wyborczej, by służyć naszemu Miastu i kontynuować służbę na nowej dla mnie pozycji w samorządzie.
Najpiękniejsze jest to, że swoim wyborem przypieczętowali Państwo wiarę, że Szczykutowicz nie idzie do Rady Miejskiej po dietę, czy posadę dla rodziny, ale by doradzać w gospodarowaniu Wąchockiem. Wyborcom, którzy nie brali udziału w tym głosowaniu obiecuję, że nie będę tylko radnym Wąchocka, ale całej gminy. Wyborcom, którzy nie przyszli na głosowanie z przekonania, że ich głos nic nie zmieni będę się starał udowodnić, że ich głos jest potrzebny i najważniejszy. Wyborców, którzy głosowali na moich kontrkandydatów pragnę zapewnić, że ich wybór nie jest stracony. Jestem przekonany, że uda mi się pomóc zrealizować także ich nadzieje.
Nie jestem łatwym partnerem dla władzy. Potrafię od niej wymagać. Władza nie lubi mnie za to, gdyż nie obawiam się wyrazić swojego zdania. Był czas, że reagowałem zbyt emocjonalnie, gdyż nic mnie tak nie irytuje jak wszechobecny nadinspektor Niedasię, czy referentka Przyjdźpanjutro. Moja konsekwencja w reagowaniu i komentowaniu poczynań niektórych zachowań urzędników spowodowała, że demonizowano moją osobę.
Mam nadzieję, że kontynuacja mojego udziału w samorządzie przyniesie wiele zmian w jego funkcjonowaniu. Sądzę, że dzięki mojej współpracy z urzędnikami różnych szczebli pojawi się wiele dobrych rozwiązań w kulturze, promocji i opiece socjalnej w naszej Gminie. Wąchock już wydreptał swój czas w miejscu. Jesteśmy winni sobie i przyszłym pokoleniom życie w naszej małej aglomeracji. Doceniam wszelkie działania burmistrza Jarosława Sameli, lecz apeluję do niego, by zauważył że sam nigdy nie będzie w stanie udźwignąć odpowiedzialności za przyszłość naszej gminy. Apeluję do niego, by postrzegał wolę pomocy różnych środowisk, by unikał monopolu na rację swoją i niektórych swoich doradców.
Przyglądam się samorządowi od wielu lat. Wcześniej jako reporter krytykujący bezkompromisowo władzę i jej arogancję. Stając teraz po drugiej stronie chciałbym, by nigdy nie być takim jak moi dawni bohaterowie materiałów dziennikarskich. Hasło w mojej kampanii „Zawsze po stronie mieszkańców” nie było przypadkowe.
Nie sposób dziś nie odnieść się do przykrej dla mnie sytuacji z dnia wyborów. O godzinie 10.30 wraz z moimi dziećmi uczestniczyłem we Mszy ÂŚw. Jak każdej niedzieli po jej zakończeniu zawszą kupujemy dzieciom obwarzanki. Te małe, które maluchy uwielbiają ( ja zresztą też). Tak też było tego dnia. Razem udaliśmy się do lokalu wyborczego, gdzie moja żona zgodnie z przepisami Ordynacji Wyborczej była mężem zaufania. Nasze bliźniaki wrzuciły za nas karty do urny i wyszliśmy. Po wyjściu miałem przyjemność zamienić kilka słów z paroma osobami. Tak się składa, że były to osoby z konkurencyjnego Komitetu Wyborczego. Pożartowaliśmy chwilę, dzieci z babcią poszły do domu, a ja podjechałem do sklepu po dwie butelki napoju i 6 cukierków dla mojej mamy. Wychodząc natknąłem się na samochód w którym siedziała rodzina jednej z kandydatek na radną. To wszystko wystarczyło, by do MKW wpłynęła skarga, że agituję wyborców przekupując ich ciastkami i cukierkami. Po kilku minutach pod szkołą pojawili się funkcjonariusze policji, którzy poszukiwali „cukierkowego agitatora” w niebieskim cytroenie.
Pozostawiłbym tę sprawę bez komentarza, gdyż z doświadczenia wiem, że wyborom towarzyszą zawsze nieokiełznane emocje. Do napisania niniejszego komentarza skłonił mnią tzw. post zamieszczony w dawno nie odwiedzanym przez internautów forum Echa Dnia. Ktoś obraził tam tym razem nie pojedynczą osobę, i nie mnie osobiścią lecz wąchockich wyborców pisząc, że dokonali wyboru za cukierki.
Dziękuję jeszcze raz Państwu za okazane zaufanie. Nie jest tajemnicą, że za kilka dni odbędę zaplanowaną jeszcze w pażdzierniku ub.r 30 – dniową podróż za granicę. Nie będę uczestniczył w najbliższej sesji Rady Miejskiej. Zgodnie z zapisami prawa, ślubowanie radnego i objęcie mandatu wybranego w wyborach uzupełniających radnego elekta odbywa się na pierwszej sesji na której się pojawi.
Pojawię się.
Tomasz Szczykutowicz

Serdecznie Panu gratuluję Tomaszu.
szok, zdeklasowałeś zawodników. takiego zakładu bym nie przyjął, chociaż w ciebie wierzyłem
Gratuluję wyboru.Mam nadzieję, że wytrwa Pan w postanowieniach dla dobra miasta i nas – mieszkańców, mimo tej atmosfery, jaka czasem panuje w Radzie i pomimo wielu wrogów, których każdemu działaczowi nie brakuje.Siły i cierpliwości na miarę -bądź co bądź – potężnego mężczyzny!Tego Panu życzę.
Gratuluje!
wygrał rozsądek, a nie układy. jedną panią popierał urząd, rodzina i jedna pani dyrektorka, ale to ludzie wybierają, a nie władza. powodzenia dla nowego radnego
Gratuluję,życzę powodzenia :)
Miałam przyjemność wiele widzieć podczas tych wyborów i jedno mogę powiedzieć – ta kandydatka na radną się ośmieszyła. A gdyby nawet były te cukierki to wątpię czy ktoś by się za nie fatygował oddać głos właśnie na tego a nie innego kandydata, ludzie! Gratuluję miażdżącej wygranej i życzę siły – dużo siły i wytrwałości w swoim działaniu. Potrzebna jest właśnie taka osoba przepraszam że tak piszę – upierdliwa do bólu po to, by osiągnąć cel: z pożytkiem zarówno dla siebie jak i innych.
Gratuluje i życzę powodzenia!