Jak poinformował Kronikę jeden z mieszkańców ulicy zauważył on, że oświetlenie jest uszkodzone, gdy pojawią się podmuchy wiatru. Według niego gdzieś następuje zwarcie i zapadają ciemności. Po telefonie interwencyjnym, przybywa ekipa i zmienia bezpiecznik. Lampy świecą przez kilka nocy do czasu, aż troszkę powieje.
Wygląda na to, że naprawa nie powinna polegać na wymianie bezpiecznika. Konserwator powinien znaleźć miejsce gdzie dochodzi do zwarcia. Czyli trzeba zlikwidować przyczynę. Likwidowanie skutków jest krótkotrwałe./tsz/