Statut Miasta i Gminy Wąchock przewiduje, że zwykli mieszkańcy gminy mają prawo przypatrywać się obradom i mogą zabrać głos po uprzednim uzyskaniu zgody radnych. Statut w żaden sposób nie precyzuje czy mieszkaniec ma obowiązek przedstawić temat jaki ma zamiar poruszyć.
Na ostatnią sesję Rady Miejskiej przybyła liczna grupa mieszkańców Wąchocka. Piszemy liczna, gdyż było to 6 osób, zazwyczaj mimo ogłoszeń i zaproszenia do udziału w obradach na sesję przychodzi jedna lub dwie osoby.
Na poprzedniej sesji głos zabrało 2 mieszkańców. Tylko trzech radnych było przeciw udzieleniu głosu (piszemy o tym w innym miejscu). Tym razem tylko troje radnych (D.Szczodry, W. Sobala i B. Markiewicz) podniosło rękę na tak. Od głosu wstrzymał się K.Winiarczyk. Efekt głosowania: głos udzielony nie będzie. Mimo tego jeden z mieszkańców oburzony wynikiem głosowania zabrał głos i udało mu się częściowo poruszyć temat z którym przyszedł.
Przewodniczący Robert Janus słuchał go przez chwilę po czym przeszedł do realizacji punktu porządku obrad „sprawy różne”.
Niżej podpisany, który w sesji uczestniczył jako przewodniczący Osiedla Południe oznajmił radnym, że po raz ostatni zajął miejsce w loży dla sołtysów i oświadczył, że bez względu na wynik zbliżających się wyborów uzupełniających do Rady Miejskiej nie będzie kandydował na funkcję przewodniczącego Zarządu Osiedla.
/na zdjęciu poniżej ogłoszenie na tablicach z zaproszeniem od przewodniczącego/
-Będąc przy głosie, odniosłem się do zaistniałej kilka minut wcześniej sytuacji na sesji. Zawsze uważałem, ze skoro zaprasza się mieszkańców na obrady to formalnościom powinno stać się zadość i jeśli ludzie mają coś do powiedzenia to należy im to umożliwić. Nie zauważyłem bowiem, by przewodniczący Rady zwracał się do radnych z prośbą o głosowanie w sprawie każdej z tych osób, lecz zarządził głosowanie ogólnie. Pytanie zasadnicze przed głosowaniem brzmiało czy rada udzieli głosu mieszkańcom. Głosowano i odrzucono taką mozliwość, a jestem przekonany, że każda z tych osób przyszła na sesję z inną sprawą. Głos udzielony nie będzie, koniec i kropka. Przewodniczący zasugerował mieszkańcom, by ze sprawami przychodzili do urzędu lub na zebranie mieszkańców.
Trudno tu mówić o niezachowaniu zasad demokracji. Ostatecznią o nie udzieleniu głosu zadecydowali radni w jawnym głosowaniu. Udzielanie głosu mieszkańcom na sesji głosowaniem powinno być czystą formalnością. Uchwałodawca zapewnił taki punkt w statucie po to, by obecni na sesji ludzie nie zakłócali obrad i nie odzywali się w dowolnej chwili.
Po udzieleniu głosu przez radę przewodniczący ma oręż w ręku w postaci, odebrania głosu, przywołania mówcy „do rzeczy” . Jednym słowem ma kontrolę nad przebiegiem wystąpienia mieszkańca. Odbieranie mu prawa do zabrania głosu jest nie etyczne, tym bardziej, że wieszając obwieszczenia przewodniczący w imieniu rady zaprasza do udziału w obradach.
Mieszkańcy rzadko bywają na sesjach, więc jeśli już są to nie powinno się ich traktować jak tylko widownię. Na minionej sesji Rady Miejskiej, było wielu zaproszonych gości. Dyrektorka szkoły, radna powiatowa, przedstawiciele stowarzyszeń działających w gminie Wąchock, przedstawiciel Wydziału Promocji ze starostwa, miejca zajęli byli i obecni sołtysi oraz media. Wyjątkowo w loży UMiG Wąchock zasiedli obydwaj burmistrzowie. Sesja też była szczególna. Radni uchwalali budżet na 2011 rok. Sama sesja przebiegała spokojnie i merytorycznie aż do niepotrzebnego zgrzytu w punkcią ”sprawy różne”. (Tomasz Szczykutowicz)




widze ze slowo „veto”w Wachocku jest popularne,a radni zapominaja ze sa osobami „publicznymi” czyli osobami wyrarnymi przez mieszkancow i reprezentujacymi ich glosy,i za 4 lata beda rozczarowani jesli nie zostana ponownie wybrani.
co nie którym marzy się w Polsce zrobienie Białorusi , mamy głosować i nie zadawać pytań . władza wie lepiej co nam na sercu leży , a my mamy siedzieć cicho.
Władza czyżby się bała niewygodnych pytań?
to kpina ,czysta hipokryzja.