Stan ulicy daje się we znaki i mieszkańcom i władzy. To chyba potatarskie fatum ciąży nad tą ulicą. ( w starych dokumentach widnieje nazwa ulicy Tatarska). Podobno po najazdach Tatarów, na naszym terenie osiedliło się trochę tego ludu. Teren może przypominał im mongolskie stepy i dlatego zasiedlili jedną z ulic w Wąchocku. Może oni nie byli tacy źli, bo któżby na cześć najeźdzcy nazywał ulicę?
Ulica miała trochę szczęścia. To właśnie wzdluż tej ulicy powstał pierwszy w Wąchocku publiczny wodociąg. Na glinie i piachu wylano niegdyś asfalt, ale woda która płynie ulicą niczym rzeka (obecnie lodowiec) zdegradowała jezdnię.
Pierwsza „jaskółka” pojawiła się w 2006 roku. Burmistrz Bożena Markiewicz rozesłała mieszkańcom informację, że remont ulicy to tylko kwestia czasu. Urzędową obietnicę przejął w spadku po poprzedniczce burmistrz Samela i postanowił ją zrealizowac, ponaglany przez radcę prawną urzędu, prezesa SSE, przewodniczącą zarządu Północ, mieszkańców przy każdej okazji i przez niżej podpisanego.
Powód zwłoki okazał się banalny. Urzędnicy burmistrza składając wnioski o dofinansowanią ”ożenili” Wielkowiejską i Torową, by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Ulica Torowa na odcinku pod Marcinkowem okazała się w tym związku nieodpowiedzialna, gdyż część swojego mąjątku gruntowego dzieliła z koleją państwową, a ta ostatnia nie daje gminom zbyt chętnie tego co jej. I tak wniosek utknął. Chociaż kolej po Wielkowiejskiej nie jeździ, to jednak od kolei zależy przyszłość tej ulicy…alą wczoraj na sesji okazało się, że od burmistrza też i coś wreszcie konkretnego obiecał. Trzymamy za słowo, acha i niech Pan pamięta o większej rurze na odwodnienie…
Burmistrz obiecał też poprawić nawierzchnię ulicy Powstańców oraz ulicy w Marcinkowie. O materiały na drogę prosił radny Andrzej Cioroch. W Marcinkowie nieodpłatną pomoc zadeklarował mieszkający tam właściciel sprzętu drogowego. Gmina miałaby dostarczyć kruszywo do uzupełnienia ubytków i poprawienia nawierzchni. /t.sz/

Jak zwykle porażka!!! Jak sobie władze wyobrażają zrobienie kawałka ulicy Wielkowiejskiej??? Co z odwodnieniem całej ulicy? Czy ludzie mieszkający na końcu ulicy to już margines?