Zakup biletu u prowadzącego pojazd powinien być traktowany jako ostateczność. Ostateczność tę wymusza często brak kiosku z biletami, późna pora lub dzień świąteczny. Dopłata ma na celu zniechęcanią pasażerów do kupowania biletów u kierowcy. Dlatego też praktyka stosowania dopłat była powszechna w starym cenniku i w nowym, który ma wejśc w życie od 1 marca.
Polityka cenowa stosowana przez MZK jest taka, by zachęcić pasażerów do korzystania z biletów elektronicznych – poinformował Kronikę członek Rady Nadzorczej MZK. Trudno nie zgodzić się z jego argumentacją, ale w rezultacią stosowanią wyższej opłaty przy zakupie biletów u kierowcy jest formą restrykcji wobec osób, które komunikacją podróżują okazjonalnie lub najzwyczajniej są gośćmi w Starachowicach.
Nieprzekonująco brzmią wyjaśnienia, że sprzedaż biletów obciąża pracę kierowcy. Bilet u kierowcy kupiony w autobusie (wprawdzie droższy, gdyż wynika to z taryfikatora) poza miastem kosztuje tylą ile w kiosku, ale już na terenie Starachowic pasażer w tym samym autobusią płaci 30 gr więcej, a jadąc ze Skarżyska Zachodniego na tamtejszy dworzec PKP pasażer nie płaci o 30 groszy więcej lecz kupuje bilet u kierowcy w cenią identycznej jak w autobusie MKS Skarżysko, czyli 2,20 zł. Wiadomo, że chodzi o pozyskanie pasażera w Skarżysku. Stosując tę zasadę dziwimy się dlaczego pasażera miejscowego lub z ościennych gmin na terenie Starachowic przedsiębiorstwo traktuje gorzej czyli drożej.
Czy płacąc 30 groszy więcej u kierowcy, za tę samą usługę pasażer jedzie wygodniej, bezpieczniej? Raczej nie. Jest to zatem haracz dla spółki usankcjonowany dodatkowo uchwałą radnych. Jak wspomnieliśmy, droższe bilety są tylko na terenie miasta. Jak się dowiedzieliśmy w MZK, dodatkowe 30 groszy nie jest prowizją dla kierowcy, czyli de facto zwiększają obroty spółki. Bilet wydany przez kierowcę też raczej biletu nie przypomina. Jest to paragon fiskalny, przynajmniej taki na nim widnieje napis. Nie trzeba go kasować, a to czego dotyczy wniesiona opłata nie jest na paragonie jasno określona.
Spółka słowami swojego radcy prawnego tłumaczy, że cennik biletów obowiązujących w granicach miasta został zatwierdzony uchwałą Rady Miasta w Starachowicach i pod względem formalnym służby wojewody nie dopatrzyły się działań niezgodnych z prawem. Cennik pod obrady Rady Miejskiej dostarczył jednak MZK i to ta spółka jest autorem cen jakie obowiązywać mają od 1 marca i obowiązywały dotychczas.
Wojewoda ÂŚwiętokrzyski nie zauważył w uchwale RM ze Starachowic niczego co mogłoby być niezgodne z prawem, a tymczasem w wielu miastach samorządu wycofują się z akceptowania cenników różnicujących cenę w zależności od miejsca zakupu. Inaczej reagowali wojewodowie w innych województwach.
Zgodnie z zaleceniami Rzecznika Praw Obywatelskich, dodatkowe opłaty zostaną zniesione i bilety będą kosztować pasażerów tyle samo co w kiosku czy automacie biletowym – taką informację uzyskali w ub. roku pasażerowie komunikacji miejskiej w Krakowie.
Bilety u kierowcy powinny kosztować tyle, co w kiosku ? uznała wojewoda w Lublinie. Jej prawnicy uchylili w ubiegłym roku punkt w uchwalonym cenniku mówiący, że do biletu kupionego w pojeździe trzeba będzie dopłacić 50 groszy. Wojewoda uznała, że radni nie mieli prawa wprowadzić takiej dopłaty.
Sąd Administracyjny w Szczecinią uznał, że bilet kupiony w autobusie czy tramwaju musi kosztować tyle samo co w kiosku. Ten wyrok to efekt skarg mieszkańców Stargardu Szczecińskiego na pobieranie od pasażerów dodatkowych opłat do biletów przez kierowców komunikacji miejskiej. Wyrok nie został bez echa także w innych miastach. Z pobierania dodatkowej opłaty zrezygnowano w Płocku. Kierowcy nadal sprzedają bilety, tyle że bez dopłaty.
Prowizja przy sprzedaży biletów przez kierowców została zniesiona przez MPK w Rzeszowie od 1 sierpnia ub.roku. Rzeszowski sąd uznał dopłaty do biletów niezgodne z prawem. Kilka lat temu dodatkowe opłaty przy kupowaniu biletu u kierowcy były w polskich miastach normą, jednak po kolei z nich rezygnowano. Największe kłopoty z tego powodu miał Toruń, bo tam droższe bilety zainteresowały prokuraturę, która zaskarżyła takie przepisy do sądu. Przestraszeni radni zmienili uchwałę, ale Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy w 2007 r orzekł, że pobieranie od pasażerów dodatkowych 50 gr za kupowanie biletu u kierowcy było bezprawne. W Bydgoszczy dopłatami zainteresował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, co już wystarczyło, by miasto z nich zrezygnowało. W 2003 r. podobną decyzję, jak sąd w Bydgoszczy, podjął jego szczeciński odpowiednik. Tamto orzeczenie sprawiło, że władze Kielc zrezygnowały z droższych biletów u kierowcy zanim zainteresowała się nimi jakaś instytucja prawna.
NSA w Rzeszowią przeanalizował ustawy Sejmu RP oraz wszystkie przepisy o samorządzie gminnym. – Nie znaleźliśmy w nich żadnej podstawy, żeby ten sam bilet u kierowcy był droższy niż kupowany w innym miejscu – podkreśla sędzia NSA. Wyrok uprawomocnił się w kwietniu 2010 roku. Wcześniej podobny wyrok wydał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach – dotyczył on opłat pobieranych w Częstochowie. W obu miastach dopłata do biletów została natychmiast zniesiona.
Samorząd może ustalać ceny biletów komunikacji miejskiej. Może ustalić ich górną granicę. Przewoźnik nie musi stosowac ceny maksymalnej. W Starachowicach trudno byłoby na to liczyc, gdyż miejska spółka przewozowa jest praktycznie jedynym przewoźnikiem./tsz/


