Spotkanie z koordynatorem projektu Justyną Goliat odbyło się z inicjatywy rodziców. Chodziło głównie o informacje dotyczące zasady wypełniania deklaracji przystąpienia do projektu. Po krótkich wyjaśnieniach J. Goliat rodzice zaczęli prosic o wyjaśnienie niejasności. Padło pytanie dlaczego nie było żadnych spotkań przed rozpoczęciem projektu. Justyna Goliat przeprosiła rodziców i przyznała, że brak spotkania z rodzicami był błędem.
Rodzice zapoznali koordynatorkę z trudnościami jakie towarzyszą zabiegom o uzyskanie wymaganych dokumentów. W zakładach pracy nie chcą wydac zaświadczeń o zarobkach matkom, które nie żyją w związku małżeńskim z ojcami ich dziecka. Co ma zrobic siostra jednej z mam przebywająca za granicą. Czyj dowód osobisty kserowac, kogo podac za męża. Jednej z kobiet odmówiono przyjęcia dokumentów, gdyż nie wpisała do rubryki danych swojego konkubina. Na nic zdały się tłumaczenia, że nie jest on ojcem dziecka uczestniczącego w projekcie. Zarobki do ujawnienia dotyczyły 2009 roku. Ich wysokośc miała się przydac dla komisji rekrutacyjnej. Ktoś nie miał dowodu osobistego, lecz tylko paszport. Dlaczego ksero dowodu osobistego ma byc poświadczone pieczątką za zgodnośc z oryginałem? Pytań namnożyło się wiele, ale odpowiedzi były coraz mniej stanowcze. Szybko okazało się, że dane o zarobkach partnerów nie są wymagane. Dowód można poświadczyc samemu. Że udział w projekcie dotyczy głównie dziecka i to ono musi byc zameldowane w gminie, a nie rodzic. Nie jest obowiązkowa zgoda na wykorzystanie wizerunku. Dane o zatrudnieniu dotyczą tylko rodzica biorącego udział w projekcie, a nie małżonka lub partnera.
Okazało się, że deklaracja jest tak naprawdę dobrowolna. Miejsc dla dzieci jest więcej niż chętnych. W komisji rekrutacyjnej wcale nie musi zasiadac przedstawiciel szkoły.
Pozostało nie odparte pytanie w jakim celu stworzono tyle biurokratycznych „schodów” do przebycia, dlaczego odsyłano rodziców z „kwitkiem”. Dlaczego weryfikowano dokumenty przez pracowników szkoły. Pytań wiele, ale odpowiedź jedna. wszystko można rozwiązac w prosty sposób przy odrobinie dobrej woli.
Wystarczyło, by posiadając pełną listę nazwiski dzieci i ich numeru PESEL zwrócic się z ogólnym pytaniem do Urzędu, które z tych dzieci nie są zameldowane w gminie Wąchock. Jedno pismo, a tymczasem każdy z rodziców musiał udac się do urzędu po zaświadczenie. Z Parszowa gdzie realizowany jest ten sam projekt zaświadczenie pobrało conajmniej 25 rodziców. Pytanie po co to wszystko? Czy delektowano się widokiem rodziców biegających od urzędu do urzędu, od pracodawcy do szkoły i do PUP po świstki, zaświadczenia, poświadczenia i oświadczenia?
Od piątku wydawane będą nowe wzory deklaracji, które bez zbędnej biurokracji można od ręki wypełnic i zdeponowac w zamkniętej kopercie w sekretariacie ZPO. Koordynatorka J. Goliat prosi, by nowe deklaracje złożyc do środy 9 bm. Na nowych drukach nikt nie będzie straszył uczestników projektu paragrafem o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń ot chociażby za nie uczestniczenie w życiu przedszkola. Najbardziej zaskakująca była informacja, że kwestionariusz nie był integralną częścią projektu. Kto i po co wymyślił go w tej formie daje jedynie odpowiedź, że nadal istnieją ludzie, którzy chcą byc bardziej unijni od samej Unii, a rozbudowane kwestionariusze, rubryki do wypełnienia i nikomu nie potrzebne oświadczenia wymyślają sami. /tsz/
