Żyjemy w klimacie w którym opady śniegu i mróz na długo przed rozpoczeciem kalendarzowej zimy dają się we znaki. Opady śniegu zdarzały się (odkąd sięgam pamiecią) w połowie listopada, a nawet w październiku. Zawsze scenariusz drogowy jest ten sam. Wszyscy chcą jechać i po kilkudziesięciu minutach już prawie nikt nie jedzie. Wszyscy stoją i psioczą na drogowców.
Możnaby tego uniknąć. Zwłaszcza w I fazie zimy. Wystarczy baczniej oglądać prognozy pogody lub słuchać radia. Ostatnio jak mówią, że będzie padać to pada, jak będą deszcze to są, jak ostrzegają przed śniegiem to śnieg jest. Tak było tym razem. Już w sobotę synoptycy ostrzegali przed obfitymi opadami śniegu. Musiały spaść pierwsze płatki, by przed zakładami wulkanizacyjnymi ustawiły się kolejki do zmiany opon na zimowe. Ci z letnimi pojechali w trasę i efekty były szybko widoczne. Samochody w poprzek, kłopoty z ruszaniem. Od lat to samo. Utyskiwanie na brak pługów śnieżnych. Te zamiast stać w pogotowiu, to właśnią gdy zaczyna sypać dopiero są uzbrajane. Rozpoczynają sie gorączkowe poszukiwania kierowców i każdy twierdzi , że nie ma powodów do paniki. Wmawiają sobie, że opady będą przelotne.
Wielkie ciężarówki z naczepami ruszają w trasy a ich kierowcy widząc, że na górze jest zator ciągną tą swoją 40 tonową maszynę dokąd się tylko da. Po chwili wszyscy stoją na wzniesieniu blokując drogę tym z góry i tym pod górę.
Od lat patrzę na ulicę Kielecką w Wąchocku i nadziwić się nie mogę, że w takiej sytuacji nie pojawi się w rynku patrol policji drogowej, który skieruje te ciężarówki przez Marcinków, lub przez Mirzec. Wszyscy bezradnie patrzą jak one jadą i jadą i nagle stają i blokują całą drogę. Tak jest każdego roku. Ani w przód, ani w tył. Niemal we wszytkich tych ciężarówkach jest CB radio, w którym mówią sobie co słychac na trasie, ale by ktoś powiedział „stary nie jedź powyżej Wąchocka bo staniesz” – to już nikt nie powie. Może najwyższy czas wprowadzić zakaz poruszania się po opadach śniegu samochodom pow 12 t. Drogi nie będą zablokowane, wówczas łatwiej będzie pługom dotrzeć na miejsce, a tak stoją wszyscy i patrzą co będzie się dalej działo. Jakby nigdy nic. Cóż, w kabinie cieplutko. (tsz)
Zima jak zwykle zaskoczyła drogowców… Gdyby to byl lipiec to moze bym uwierzył…